Poznańska Chwiałka - łyżwiarze figurowi NIEMILE WIDZIANI czyli jak "przyjaciele z tafli" okazują się wrogami podłymi i egoistycznymi.

Inaczej mówiąc - w tym roku być może na sesjach ogólnodostępnych TAM SOBIE FIGUROWO NIE POJEŹDZISZ.

W marcu na poznańskiej Chwiałce przerwano nam wszystkim treningi. Było to szczególnie przykre i niezrozumiałe dla dzieci które doskonale sobie radziły z treningami i przygotowywały do zawodów a także nastoletnich koleżanek.
Postaram się w skrócie, ale to co było i jak sekwencyjnie nam przedstawiane, oraz co się okazało na końcu, to doprawdy brak słów.

My łyżwiarze figurowi, trenujący w ramach Fundacji Figurówki (polecam spojrzeć niżej na fragment odnoszący się do udziału tej Fundacji w całości) oraz trenujący także sobie, oczywiście zwykle na środku na sesjach ogólnodostępnych, zostaliśmy uznani za "persona non-grata" bo podobno - cytuje argumenty zarządu lodowiska:
- jesteśmy bardzo niebezpieczni dla innych, tyle że jakoś nikt nie był w stanie podać żadnego konkretnego przykładu, że któryś z nas w kogoś wjechał i coś zrobił. Raczej bywa odwrotnie - ludzie jeżdżą jakby laski białej nie wzięli, albo np. szaleją i wpadają na kogokolwiek a bywa że na któregoś z nas. Mnie przykładowo ścięła jakaś dziewczyna najeżdżając od tyłu stojącego sobie gdzieś na środku - gdzie miała oczy ?
- dodać jeszcze, że w Poznaniu przeciętna osoba jeżdżąca figurowo to ważąca ze 40 kg nastoletnia dziewczyna, która powoli i w skupieniu wykonuje na środku jakieś elementy typu przejścia, kroczki czy trójki i to trącając ją stwarza się zagrożenie dla niej a lodowiska i nie tylko to, pełne jest takich co to lubią "śmigać" centymetry od innych nie bacząc na bezpieczeństwo - ale oni widocznie groźni nie są, choć parę wypadków włącznie ze złamaniami mają na koncie np. gość chciał śmignąć koło kobiety, ale się mu obśliznęło i wpadł na nią - efektem złamana ręka
- że rodzice dzieci się skarżą iż że zajmujemy środek lodowiska (!!!!). W istocie, my a także rózni plotkarze, free-styleowcy, wszyscy inni którzy akurat nie jeżdżą w kółko, ale czepiono się tylko nas. Około połowa trenujących to dzieci - chyba raczej nie chodziło o rodziców tychże :)
- że łyżwiarstwo figurowe się tu za bardzo rozpleniło (!!!) - ok 40-u trenujących w sumie osób, z czego na sesjach ogólnych bywa przeciętnie między 2 a 7, czasem mnie a czasem ciut więcej. Tutaj był podtekst że lodowisko jest tylko dla hokejowców a inni z łaski itd.
- że podobno jakiś hokeista "dobry" się rozwalił bo nie nie wyrobił się chcąc ominąć dziewczynę kręcącą piruet i tak upadł że się połamał. Z informacji od świadków - szalał po lodzie bo przecież mistrz nad mistrze, nie bacząc na innych i na to że jest to sesja ogólna i faktycznie pędząc przez całe lodowisko nie widział aż do ostatniej chwili kręcącej tam na środku piruety koleżanki - takie małe ze 150 cm i ze 40 kg, którą jakby co to by pewnie połamał i zabił masą ważąc ponad setkę. Rodzice tegoż jednakże za winnych mają oczywiście wszystkich tylko nie kochanego synka. Inna sprawa, że takich pędziwiatrów którzy to się rozwalają jest co nieco i np. inny taki bez niczyjego udziały rozwalił się o bandę - miał być efektowne hamowanie, skończyło się na wyrżnięciu łbem w bandę
itd.
Usłyszeliśmy stek różnych takich jeszcze dziwniejszych bzdur w pierwszej serii "zarzutów", zaczęto straszyć że na lodowisku będzie można jeździć tylko do przodu itd. - skoki są zabronione i zwykle w istocie tego nie robiliśmy, ALE gdy trenowała dziewczyny koleżanka etatowej trenerki lodowiska i intensywnie ćwiczyły skoki to problemu nikt nie widział.

Za chwilę okazało się jednak,o co naprawdę chodzi - wspomniani "przyjaciele" - tutaj muszę zmienić stronę od której należy naprawdę tę sprawę widzieć.

Otóż, podejmując ostrą dyskusję z lodowiskiem - my trenujący dorośli a przede wszystkim rodzice dzieci i młodzieży, zaczęliśmy słyszeć coraz to inne argumenty które ostatecznie pokazały inną stronę medalu i zupełnie inne osoby zaangażowane w sprawę.
I tu wrócę do wspomnianej Fundacji Figurówki, w której trenowaliśmy - wówczas jedyny "byt" tam na lodowisku, prowadzonej przed dwudziestoparoletnią dziewczynę - etatową trenerkę lodowiska, która jest w stanie wyszkolić do poziomu podstawowy plus, oraz jej matkę - nauczycielkę z zawodu, która "kręci interesem" czyli wspomnianą Fundacją i cichcem robi licencję trenera ale będąc też na poziomie podstawowym.
Z końcem roku 2017, ich koleżanka - trenerka poziomu zaawansowanego, wyjechała zgodnie z planami zagranicę. Koleżanki z grupy zaawansowanej straciły trenerkę, zatem od stycznia nie miały z kim trenować. Sprawa była wiadoma od dawna, jednak owe dwie panie jakoś nie potrafiły się dogadać z żadną inną trenerką - pojawiła się jedna czy druga na chwilę ale z tego co słyszeliśmy warunki im nie odpowiadały. Moim zdaniem, niewykluczone jeśli trenerkę zaawansowaną próbowano przypisać do grupy początkującej bo sobie zaawansowaną zostawiła niezbyt zdolna prowadzić ten poziom trenerka z Fundacji - chęci to nie wszystko.

Nie mając z kim trenować, dziewczyny przychodziły na zajęcia Fundacji tylko po to, by mieć dostęp do luźnego lodu, ale trening zaczęła im prowadzić indywidualnie dobra zawodowa trenerka z polskim korzeniami studiująca na AWF, mając za sobą także występy w rewii na lodzie.
I jak się okazało, tu był cały "pies pogrzebany" - "starsza pani" z Fundacji od kilu miesięcy raczyła nas swoimi planami, że chce ściągnąć trenerkę z Rosji jakby nieświadoma że nie ma miejsca ani możliwości zarobkowych dla takiej osoby w Poznaniu i nikt do takiej "mekki łyżwiarstwa" słynnej nie przyjedzie bo po prostu na życie nie zarobi, oraz w oczywisty sposób niewidząca, że z tym co są na miejscu nie potrafi się dogadać - są co najmniej 3 inne trenerki poziomu zaawansowanego.

W tym czasie - były to zaledwie niecałe 2 tygodnie, w toczącym się sporze argumenty lodowiska zaczęły się zmieniać - słyszeliśmy w dyskusji z zarządem, że oto ta trenerka nasza indywidualna którą jakby nie było ściągnęliśmy na lodowisko by z nią móc trenować:
- jest głośna jakby inne pewnie nie był, zwłaszcza koleżanka instruktorki z lodowiska wcale jej nie ustępowała
- rzekomo odbiera przychód - pewnie miano na myśli trenerkę etatową lodowiska czyli ową z Fundacji Figurówski - hmm... zupełnie nietrafiony, bo zapotrzebowanie na treningi indywidualne dotyczyło ok 15..20 osób, z czego w tygodniu jedynie średnio 5 godzin lodu było dostępnych, a do tego każdy trenujący indywidualnie brał od 2..3 typowo do 5...8 godzin (dziewczyny startujące w zawodach) treningu tygodniowo. Roboty nawet na 5 trenerek dość. A dodać, że trenerka z Fundacji czyli etatowa lodowiska nie trenuje poziomu zaawansownego, trenuje "pospolitych" korzystających z lodowiska czego zaawansowana nie robiła i do tego ma opinię takiej nie bardzo "przyłóż do serca" osoby. Wręcz ma ksywę "królowa lodu" i nie o łyżwy chodzi. Ale no cóż, nie każdy musi być miły i sympatyczny, inna sprawa, że parę osób z powodu jej niestosownego zachowania z treningów z nią zrezygnowało.
- oczywiście argumenty rzekomego "odbierania" przychodu kłoci się z faktem, że trenujący indywidualnie i samodzielnie także po treningach z trenerką - wiadomo, trzeba doszlifować też samemu, spędzali na lodowisku od kilkunastu do może nawet 20-u godzin tygodniowo a zniżek z tego powodu nie mieli. Moje wydatki na treningi to ok 1000 zł miesięcznie, z czego co najmniej połowa to bilety na lodowisko a zaawansowani trenowali jeszcze więcej.

Ogólnie mówiąc, wyszło na to, że starsza pani z Fundacji wspomniana nauczycielka, cichcem robiła licencję trenera i mając córkę w etacie na lodowisku razem tu zamierzały kręcić rodzinny interesik, jedynie trzeba było pogonić rodzącą się konkurencję - w marcu także pojawiły się trenerki np. IceRunnera których lodowisko już zamknięto i ze swoimi podopiecznymi trenowały indywidualnie takze na Chwiałce. Starsza pani z Fundacji, miała zamiar wymieść wszystkich nie bacząc na to co i jak robi, by tylko ona była tu "na prawie" mając córeczkę-pracownika lodowiska.

I w istocie nie wpuszczono wspomnianej wyżej trenerki na lodowisko, ba ! Nawet nie chciano jej sprzedać biletu jak sama chciała sobie prywatnie pojeździć - specjalnie byliśmy przy całej sprawie by to widzieć, bo w tym momencie nikt o niewpuszczaniu nikogo innego tzn. innych trenerek nie wspominał i wchodziły. W końcu gdy widzieliśmy że dykryminowana jest tylko jedna, lodowisko przestało wpuszczać i inne z wyjątkiem oczywiśie starszej pani z Fudnacji, mimo że zgodnie z podanymi powodami ona też nie powinna być wpuszczana - miała licencję trenera jak się okazało, trenowała dzieci znajomych "z polecenia" i nic jej nie różni od innych niewpuszczanych już trenerek, z wyjątkiem widocznie relacji z zarządem Chwiałki.

Starsza pani z Fundacji, która usłyszała że prowadzimy ożywioną wymianę argumentów z lodowiskiem - wtedy jeszcze nie widzieliśmy o jej udziale w sprawie bo przecież sama niedawno jeszcze (styczeń) narzekała na trudności ze strony lodowiska - to musiała być ściema, bo często tam gościła jak się okazało, ZAATAKOWAŁA NAS !!!
Zaczęła ubliżać i pomawiać nam dorosłym, specjalnie wyżyła się po treningu jej Fundacji na treningu na jednej z 13-o latek i podobno jeszcze innej w zemście za udział jej rodziców w rozmowach z zarządem lodowiska - co ciekawe Ci rodzice wspierali ową Fundację i np. przygotowywali klipy z treningów do tego czasu. Nawymyślała i ubliżała dziewczynce przy jej koleżankach i kolegach w odwecie.
Nauczycielka w dodatku !!!
Świetnych nauczycieli mają w Poznaniu !

Nam się oczy otworzyły - okazało się że wróg nie jest po tej stronie a zarząd lodowiska jak głupawe dzieci, dał się wciągnąć w gierki tej Pani, oberwał po łapach bo w sprawę zostały zaangażowane media oraz Ministerstwo Sportu.
Niemniej, w marcu treningów już ani kwietniu nie było - żadna trenerka inna niż etatowa już wejść nie mogła z wyjątkiem owej też już trenerki pani z fundacji która też nie powinna być wpuszczana, ale była.

Skutkiem całej sprawy, z Fundacji odeszła większość trenujących i przeniosła się do nowo utworzonego pod koniec marca klubu KŁ Skating, a komentarze były takie, że wspominana Fundacja wkrótce upadnie bo mało kto tam będzie chciał trenować. Utworzył się drugi klub Free Skating, gdzie każdy będzie mógł przyjść i trenować co chce, także z własnym trenerem.
Zarząd lodowiska który chyba dobrze oberwał po uszach - jakby nie było jest to obiekt publicznie utrzymywany i ograniczenie użytkowania wyłącznie do wybranej grupy tzn. hokejistów i paru znajomków jest powiedzmy "brzydkie", już bez żadnego sarkania obiecał że te nowo utworzone kluby będą miały dostęp do lodu i wydaje się że ma zamiar tego słowa dotrzymać w tym sezonie - będziemy obserwować bacznie.

A po całej sprawie pozostał niesmak, że oto Fundacja w której wszyscy uczestniczyliśmy, okazała się być w istocie podłym, interesownym bytem dzięki osobom ją prowadzącym, która sama nie zje i drugiemu nie da - treningów zaawansowanych nie oferowała i nie oferuje, że moralność tych osób pozostawia wiele do życzenia i zamiast przyjemnego uprawiania sportu które nam przerwano byliśmy obrażani włącznie z dziećmi - ma być z tego sprawa sądowa bo tak poważnie zaszło, a w tle nawet jest wątek dyksryminacji na tle narodowościowym bo dokładnie o tym mowa - trenerka o którą naprawdę chodziło a która przejęła zaawansowanych była "nie swoja" choć długo już w Poznaniu.

Niech podsumowaniem będą słowa jednego z pracowników czy pracowniczek lodowiska "czy ta baba pomyślała choć o tych dzieciach które płakały bo ich ulubiona trenerka nie może wejść na lodowisko i nie mogą z nią trenować do zawodów ? Gdzie ona ma serce i rozum ? Jak tam można robić ! Tak się nie promuje sportu !".

I chyba lepszego nie trzeba.
Zatem polecam Fundację Figurówki - gdzie Twoje dziecko możne zostać publicznie zwyzywane i znieważone, podobnie jak Ty sam/sama, gdzie dominuje egoizm i chore plany starszawej pani nauczycielki, która poza własnym nosem i interesem nie widzi nikogo i nic.

I tekst zawiera udowadnialne fakty dodam.
Długi bo sytuacja skomplikowana.

[b]Zarządem lodowiska się ostatecznie dogadaliśmy jak widać[/b], ale założycielki Fundacji Figurówki przestały być naszymi koleżankami z lodowiska - egoizmu, chamstwa i prawnie karalnych czynów na naszą szkodę tolerować nie będziemy, od ludzi którzy myslą że im wszystko wolno i kara ich nie spotka, a już szczególnie od nauczycielki której zachowanie przy dzieciach i młodzież a także wobec tychże - w końcu "wzięła się" za ubliżanie także nieletnim, jest nietolerowane i prawnie karalne.

Chwiałka coś przebąkuje o naszym pomysle, że my - zaawansowani, z ich trenerką etatową trenować nie będziemy bo jest za słaba, więc jeśli uważają że tracą na naszych częstych treningach, to niech wprowadzą nieco droższe bilety instruktorskie dla trenerek zewnętrznych i powinno to im rzekomych strat oszczędzić. Z osobami z Fundacji kontaktów mieć nie chcemy !

Pytanie jeszcze otwarte - czy osoby z takim walorami jak wspomniana starsza pani z Fundacji - nauczycielka zarazem, która tak się zachowuje wśród ale i wobec dzieci i młodzieży, POWINNA MIEĆ JAKĄKOLWIEK LICENCJE TRENERA, gdy w oczywisty sposób pokazała, że dla niej sport to nie jest fair play, wyższa kultura, wspólna aktywność a nawet międzynarodowość tak zintegrowana z łyżwiarstwem figurowym.
To pytanie stanie przez PZŁF i to już wkrótce.

Zarząd Chwiałki - tu podkręślę WYDAJE SIĘ ŻE ZROZUMIAŁ POMYŁKĘ Z ANGAŻOWANIEM SIĘ W CZYJŚ PRYWATNY BIZNES i wydaje się traktować wszystkich równo i odpowiednio - będziemy na to baczyć BARDZO :)