Witam wszystkich miłośników.

Sam rozpoczynam 8-y rok na lodzie (ale zleciało !), drugi rok w którym trenuje pod okiem instruktorów, a pierwsze 6 lat to było takie tam sobie "wycieranie" lodu samemu na lodowisku sezonowym kilka minut od domu ale niestety bez możliwości jakiegokolwiek treningu z instruktażem które w pewnym momencie w istocie zabrnęło w ślepy zaułek - jak pójść dalej, to było pytanie. Niemniej tysiące obrotów i bardzo duże obycie z lotem i łyżwami swoje zrobiło, gdy zaczął się trening profesjonalny.

Skąd idea na taki sport ?

No cóż ... jeden z nielicznych gdzie można łączyć muzykę z ruchem, a chyba jedyny w którym można nawet nie drgnąć a mimo to wyglądać dynamicznie, bo ... się jedzie !
Nawet taniec na parkiecie tu "nie podskoczy" - tam jak się człowiek nie "gibnie" to stoi i to widać.
W przypadku łyżwiarstwa figurowego można mieć naraz nawet i 3 fazy - np. jechać szybko po lodzie, dolną połową ciała wykonywać w tym czasie jakiś "kroczek" ze średnią prędkością, a górną robić w tym czasie jeszcze wolniejsze "ewolucje".
I całość wpasować w rytm muzyki, choć właściwie jak mówię, że to ona właśnie nadaje rytm moim ruchom i wszelkie odstępstwa od rytmu, nawet u profesjonlistów którzy są nieporównywalnie lepsi rażą moje oczy.
Niemniej takie gwiazdy jak Ashely Wagner czy para Tessa Virue i Scott Moir oraz wiele innych, potrafią się pięknie zgrać z muzyką i ją wyrazić i o to właśnie chodzi.

Co do samego sportu jakim jest łyżwiarstwo figurowe - jak wiele innych, bo przecież nie on jeden, wymaga PASJI I ZAANGAŻOWANIA - wszystko z dużych liter.
My i wszyscy inni na lodzie wyglądamy zwykle lekko, nierzadko można odnieść wrażenie że zaledwie muskamy tę taflę płozami.
Nic bardziej mylnego !
To dzięki treningowi, te lekkie dotknięcia w ułamkach sekund generują siłę napędową którą "szary człowiek" uzyskuje solidny i dobrze widocznym bo obszernym ruchem.
Wytrenowana równowaga, napięcie mięśni i wykorzystanie praw fizyki, powoduje że robimy rzeczy które nawet nam dopiero co wydawały się niemożliwe albo niewyobrażanie trudne do wykonania bez upadku, albo wręcz niemieściły się w sferze najbujniejszych fantazji jeszcze parę miesięcy wcześniej.

Co znaczy także, że kondycja, balansowanie ciałem w pozycjach wydawało by się przeczących fizyce, wzmocnienie mięśni i to od palców stóp do szyi a może i nawet uszu włącznie :) jest gwarantowane.
Tu nie potrzeba siłowni - mamy ją na lodzie, a przy okazji połączoną z muzyką która nierzadko wpływa na nasze ruchy - trudno o to na treningach chyba że układów, ale każdy sobie lubi pojeździć "do muzyki" dla relaksu.
W istocie przecież, łyżwiarstwo figurowe to także taniec.

Zatem, mając taką pasję i nie potrzeba i nie ma także czasu chodzić na siłownię :)
Bo ono samo w sobie gwarantuje kondycję i wiele innych aspektów "około".
No a koleżanki mają swoje jeszcze "około", ale to zostawmy im i widzom :)

Jak wszystkie sporty w tym kraju - sam uprawiam kilka, z jednej strony cierpi na niedoinestowanie gdy ładuje się miliony w stadiony (czyli pseudo-sport - widzowie jedynie) które w większości stoją puste większość roku ew. słyszymy o nich w konteście rozrób po meczu albo kiboli, z drugiej działają w nim ludzie którzy naprawdę TO LUBIĄ.
Tu nie ma żadnej wielkiej kasy w naszym kraju, tu jest pasja także po stronie trenerów.
To jest szczególnie warte podkreślenia.
Trenerzy są pasjonatami, kochającymi ten sport.
A to znacznie wpływa i na relacje i na trening i na całość tego sportu.

Obecnie, w każdym większym mieście jak Wrocław, Poznań, Kraków, Warszawa czy Gdańsk, Lublin itp. można znaleźć jakąś trenującą grupę w ramach sportu amatorskiego - czyli nie jest to nasz zawód, bo tym się przecież różni sport amatorski od zawodowego.
Jest też sporo konkursów i osiągnięć, a także zawody międzynarodowe dla amatorów - by było jasne, trenujących ten sport niezawodowo, bo niczym innym się nie różni - wymogi ocen jak i metody treningowe mamy chyba dokładnie te same co zawodowcy. Jak dotąd nie słyszałem o jakichś różnicach z wyjątkiem tego, że możemy na niego poświęcić mniej czasu.

Piękny sport, mający takżę swoją letnią wersję którą testowałem w obecnym jeszcze letnim sezonie - czyli rolki figurowe SnowWhite. Nieco się różnią, ale można na nich jeździć prawie tak samo jak na łyżwach - kwestia podłoża.

I to by było tyle na dziś - północ minęła, a rano jadę na trening i jak zwykle będzie zarówno bardzo wymagający jak i nie mniej satysfakcjonujący :)